Uncategorized

powolne powracanie

Jest nieco nie z tej ziemi i nie ze świata tego.

Cierpliwa jest, łaskawa jest wobec siebie i pragnień swoich,

co wieczór modli się za tych, którzy wyrządzili krzywdę.

Nie zazdrości, spoglądając w przeszłość nie szuka już braku,

wciąż jej powtarzają, że skończyły się czasy, gdy była czyjaś kolej.

Nie szuka poklasku, lecz patrzy jak A w urodziny swoje wydaje zupę bezdomnym. On nie uniósł się pychą.

Nie dopuszcza się bezwstydu, choć za każdym rogiem za darmo

i już, nawet prosić nie musisz…

…zrozumiała, że odnajdzie Miejsce, gdy pojmie, że nie szuka swego.

Nie unosi się gniewem, nawet gdy burza łamie korony drzew w jej ogrodzie.

Wciąż jednak walczy, by móc powiedzieć, że nie pamięta złego.

Nie cieszy się z niesprawiedliwości, zapłacze tylko czasem; chwilami zaśmieje się głośno, gdy współweseli się z Prawdą.

Wciąż myśli z drżeniem, gdy mówią iż wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada Nadzieję. Najsilniej drży na myśl, że wszystko przetrzyma.

Nie ustaje, bo wie, że jest za darmo, ale raz przekreślona może już nie powrócić.

img_20161231_113236-1

Nie traci kontaktu z Nadzieją, trwa w Wierze dzieląc, rosnąc i malejąc, wypływając spod powierzchni ciągłego Jej zaprzeczenia.

Ona jest.  I choćby walczyć najmężniej to i tak nie można sobie na Nią zasłużyć.

Można jedynie przyjąć.

 

Reklamy
Zwykły wpis
Uncategorized

Teraz. Już.

Podziel się

Spojrzeniem na słońce

Zapachem mokrych liści

Zachwytem nad zupełnie zwykłym światem

Podziel się.

Radością najprostszą,

pragnieniem miłości

Szukaniem swego miejsca

Podziel się. No już!

Wiarą z niedowiarkiem

Kolorami dźwięku z niesłyszącym

Kształtami ze ślepym,

Mądrością z błądzącym.

Podziel się. Masz to za darmo.

Podziel się.

W czasach niedostatku i

W czasach szalonych władców

Podziel się nadzieją, że jeszcze wiemy,

jak walczyć o dobro jego i jej i wtedy twoje

jak budzić się wolnym

i zasypiać nie pragnąc tylko dla siebie.

Podziel się proszę, podziel się choć trochę.

Podziel się

świadectwem, że jeszcze umiemy się dzielić

mnożyć chleb, gdy trzeba i rozdawać rybę

Podziel się.

Do nędzy! Proszę!

Nędzą też się podziel

Tęsknotą i bólem

Lękiem przed jutrem  i brakiem nadziei

Podziel się!

Niech ten, co  stoi przed Tobą wie,

Że wart jest, byś się z nim podzielił.

A jak już nic w Tobie nie potrafi się dzielić

Jak już wszystko milczy tępo wpatrzone w sufit

Albo jak krzyczy niemą rozpaczą

To nie dziel się.

To już tylko przyjmuj.

Niech te drugie ręce wiedzą,

Że ma sens ta myśl

Kiełkująca w lekko już gnijącej pokrywie ziemi

Ta krótka myśl…

Podzielę się.

 

img_20161002_124852

 

Zwykły wpis
Uncategorized

miał rację.

Zaginął notes. Niby nic, kawałek papieru, trochę kartek zapisanych. Taki notes niby nic, niby tylko towarzysz miesięcznej podróży, wiernie przyjmujący myśli, które nie chciały być wypowiedziane. Zwykły notes, niby nic, źródło pamięci o tym, co słychać było w zapachu lata. O kochankach, do których należą poranki, które z całą swą bezbronnością przyjmują. O umieraniu o świcie i samotności, która rano jeszcze szepcze zbyt cicho, żeby ją usłyszeć.

Taki notes, niby nic, kilka stron zapisanych pragnieniem wolności i zaglądnięciu w pozamykane szafy świata. Kilka myśli wyłowionych ze spojrzeń wpatrzonych i tych uciekających.

Notatniczek taki, pierdułka, kilka imion noszących nadzieję na wspólne podróże, kilka słów, skojarzeń z przestrzenią, której nie da się ograniczyć kawałkiem drewnianego płotu.

Zaginął notes. Niby nic, niby miał zebrać to wszystko, żeby podzielić się cząstką tak już całkiem na koniec. Zmartwił taki zaginiony notes, bo czym tu się podzielić, jak zaginął?

A tu nagle bum i hop i sasa i życie (życie Ty łobuzie!!) zrobiło swoje i z finału, z tych dwóch nut co miały być na koniec po sekundzie ciszy zrobiły symfonię. Taką, której żaden notes nie pomieści, papier nie przyjmie, serce jeszcze wciąż chłonie. Gdzieś w miejscu, które miało zostać ominięte, z Człowiekiem, który nie miał być wielce pociągający, gdzieś gdzie czas miał się przelewać przez palce… gdzieś tam wydarzyła się szaleńcza burza! Uderzył piorun ludzkiej niezwykłości, pragnienia bliskości, serdeczności tak wielkiej, że sami w oczy sobie patrząc nie wierzyliśmy, że to dzieje się naprawdę. Te nasze oczy trzydziesto i czterdziestoletnie spoglądające na siebie jak wtedy, gdy mieliśmy lat siedem i chcieliśmy się znać do końca życia, chłonąć jak sucha ziemia deszcz i wspólnie zbierać bursztyny nad morzem.

„You know, the life is what happens when you are planning your future”

Ja tam nie wiem gdzie, kiedy i jak, ani cudem jakim tak się stało. Zdaje się jednak, że ta woda z tego deszczu przylgnęła do skóry stapiając się z nią w jedną warstwę. Pasują idealnie.

„ I think we were very lucky that we all met here. Very lucky” Powiedział.

91130013.jpg

 

miał rację.

 

 

 

 

 

 

 

 

Zwykły wpis
Uncategorized

Z kanapy

 

I znowu testowanie lotniskowych kanap. Budapesztańskie nie dość,  że puste to miękkie i szerokie,  człowiek dłuższy niż szerszy, rozciąganie kości i myśli.

2016-08-15 06.23.02 1

Człowiek w podróży się spotyka. Najbardziej pewnie sam ze sobą, bo ludzie i miejsca zaczynają mówić do niego ze środka. Spotyka się z mądrością, już mniej swoją, a bardziej tą z pokoleń, ona pamiętała co najmniej pięć.  Spotyka się  człowiek z pragnieniem byś dotknął jego historii, pogłaskał smutek, przebaczył błędy. Spotyka się człowiek z ciszą. Spotyka się człowiek z tym, na co zamknął oczy.  Kole i podnosi powieki.

2016-08-15 06.35.49 1

Z kanapy,  z oczami w lotniskowym suficie,  biało, szkło i geometria myślę jak zrobić by całkiem nie wrócić … Nie wyjść z tego spotkania.

Póki co wciąż…  Powieki coraz wyżej.

 

 

Zwykły wpis
Uncategorized

za to, że nie wszystko tak

spotykają się nie całkiem przypadkiem i ona opowiada o wakacjach swoich i jak to siostrzeniec po raz pierwszy pocałował dziewczynę i pada pytanie nagłe, a kiedy wy, kiedy ten pierwszy pocałunek. a twarze tych lat czterdziestu i sześćdziesięciu, te doświadczone twarze oblewa rumieniec i głos im jakby drży.

on ma te swoje cygańskie lat 12, wszędzie pełno, ciągle głośno. a ja mu w twarz, że jest piękny. i świat cichnie nagle. oczy błądzą. uwierzyć się nie chce.

-dzięki mary, jesteś super. – czy chcesz, żeby cię przytulić? …. a potem trzyma mnie tymi chudymi rączkami swoimi jakby już nigdy miała nie puścić.

000031

bardzo chcę Ci dziś podziękować Świecie. za to, że choć Cię traktują tak srodze, Ty wciąż masz w sobie delikatność i subtelność wiatru o wschodzie. że wciąż jeszcze są proste łzy wzruszenia i Miłość nie wyrażona wprost. za to, że nie wszystko siekierą między oczy. że jeszcze przecież będzie pięknie.

za to, że wciąż w Człowieku mieszkać może Niebo.

000034

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zwykły wpis
Uncategorized

Przywołać istotę

Gdzieś w gąszczu gdybyś mogła na teraz jutro musi być zrobione przyjedź wcześniej zostań chwilę dłużej przecież to życiowa szansa później może znajdę czas to wyjątkowy projekt w tym mieście zrób to dla nas dużo to kosztuje ale przecież się uczę takim rzeczom się nie odmawia wyśpię się na starość nie mów że nie dasz rady jak przecież wiemy że dasz to twoja zasługa że się udało jeszcze załatw podpis, gdybyś mogła… wszystko to krzyczy, jakby chciało zagłuszyć wiarę w to, co zwykłe i proste.

Gdzieś w gąszczu przepełnionego wszystkim dzisiaj, zanikła myśl. Przestała się krystalizować na zmrożonej szybie, schładzać powietrze po deszczu, przywracać kierunek.

06050013

Teraz trzeba usiąść i na nowo odszukać. Wiarę w to, co tu i teraz. Miłość do Człowieka. Rzeczywistość w relacji, swoją niezgodę na byle jakie. Czas poczuć radość i wdzięczność za małe podróże, nowe dzieci, stworzone spektakle, dotyk na skórze i słowa oddania.

Już pora zawołać  w siebie, przywołać istotę z zaniedbanym sercem i nie zaopiekowanym ciałem.

Bo przecież innego tylko jak siebie samego. Do końca. W bezczasie.

 

Zwykły wpis
Uncategorized

frajerstwo jak się patrzy!

Chyba mamy niepowtarzalną okazję

Być totalnymi frajerami

Ludźmi niedbającymi o siebie

Nieprzystającymi do świata

Chyba możemy bez sensu iść pod prąd

Albo jeszcze bardziej bez sensu oderwać się od nurtu

Mamy okazję być niemodni, nie na czasie, zupełnie bez względu na zysk.

39980030

Chyba przyszedł czas, kiedy trzeba zacząć naprawdę dzielić  się dobrem. Obdarzyć miłością idiotów, przegranych i kłamiących. Chyba już czas, żeby zamiast pluć zacząć tulić. Od wyplutych obelg zaczął nam mięknąć grunt pod nogami. Ugrzęźliśmy w tym głęboko.

A tymczasem miłosierdzie ma w sobie litość i serce. To drugie zasadniczo krwawi u każdego. To pierwsze może warto odzyskać z czasów, kiedy żal nam było konających motyli.

Uprzedzam grzecznie, żaden będzie z tego pieniądz, żadna sława i satysfakcja pewnie mocno odroczona. Nikt nam raczej nie pogratuluje. Pewnie będzie to wysiłek i być może damy się zranić. Uprzedzam, zupełnie bez sensu.

Jedyny plus jaki widzę to taki, że nie utoniemy w gównie.

 

Zwykły wpis