Uncategorized

Ulecieć.

 

Móc poprosić o tę jedyną obecność.

U progu wiosny, będąc głodnym energii, spragnionym słońca.

W jednej chwili odwrócić kolejność.

Nie musieć. Móc.

Oddać zbroję i miecz do konserwacji.

(Jeszcze przyjdzie dla nich czas.)

Złożyć lęk w cudze ręce.

Pokochać.

Usłyszeć jak krew ciszej płynie.

Przez chwilę nie pragnąć zupełnie nic. Więcej.

Przygotować się do lotu.

Stanąć na krawędzi.

Przecież On jest.

Zatem.

Hop!

 

 

IMG_20170318_090835[1]

 

 

 

Reklamy
Zwykły wpis
Uncategorized

dwa.słowa.

Jedno z tych słonecznych popołudni, jeszcze chwilę, oni zaraz przyjadą, ale teraz jest czas na ławkę, spacer, spokojne przyglądanie się światu, który w tym złotym świetle jakby bardziej był i żył płynniej, lotniej, wolniej.

Przysiada się ona, malutka, wózek na kółkach i drobne dłonie wykrzywione przez starość. Uważnie podkłada płaszcz pod pośladki, bo przecież nie wszystkie choroby musi mieć, a tę od biegania co chwilę to już na pewno nie.

… ja tak dla zdrowia proszę pani, na to słońce na chwilę, dla kości, wie pani, tu chodzę rachunki płacić bo pisać nie muszę, ja umiem, ale tak już brzydko piszę, to tu mi ta kasjerka wypełni, przepisze, to jeszcze sobie tu zakupy zrobiłam… bo wie pani, ja już wszystko straciłam, wojna mi zabrała i siostrę, ona trzynaście lat miała….

I tak jakoś nieładnie te słowa w tym słońcu, jak to tak, tak o śmierci, kiedy ten świat miłośnie płynie. A jednak, ona słońcu i naszej nieznajomości na przekór. Dzwoni telefon, zadzwonię za chwilę, teraz nie mogę, to tak bardzo nie jest miejsce teraz, to jest ta chwila, kiedy rzecz się dzieje, by spijać słowa, także te o śmierci, bo być może dla niej wykuto w kamieniu tę ławkę.

…i męża mi zabrała ta wojna, nic już nie mam, sama jestem… tylko Boga proszę, bo wie pani ja wierząca jestem, nie katoliczka, o nie, co to to nie, z tą hołotą, to ja nie! ja nie od ludzi potrzebuję zbawienia, ja od ludzi już nic nie chcę! tylko od Boga może przyjść zbawienie i do Boga się modlę, czytam pismo codziennie, Jego proszę…

Urosła jakby troszeczkę, może to te oczy, których kącikiem popłynęły łzy. Ciszej się zrobiło, świat skurczył się nam do wymiarów nas dwóch i kawałka kamienia pod nami.

… nic, nic już proszę pani nie mam. jedyne co mi pozostało to

             …wolność….

                                                                …i spokój. 

 

Moja Droga malutka staruszko.

Dwa dni później, za sprawą Twoją, za siebie i o siebie prosząc, odnajdywałam na nowo wolność i spokój. I tę świadomość zatraconą gdzieś pomiędzy wzgórzami niepotrzebnych myśli, że człowiek wie, tylko musi uwierzyć słowom płynącym ze środka.

Dziękuję Ci Kobietko o krzywych dłoniach. Zbawiona bądź.

 

img_20170128_124115

 

Zwykły wpis
Uncategorized

powolne powracanie

Jest nieco nie z tej ziemi i nie ze świata tego.

Cierpliwa jest, łaskawa jest wobec siebie i pragnień swoich,

co wieczór modli się za tych, którzy wyrządzili krzywdę.

Nie zazdrości, spoglądając w przeszłość nie szuka już braku,

wciąż jej powtarzają, że skończyły się czasy, gdy była czyjaś kolej.

Nie szuka poklasku, lecz patrzy jak A w urodziny swoje wydaje zupę bezdomnym. On nie uniósł się pychą.

Nie dopuszcza się bezwstydu, choć za każdym rogiem za darmo

i już, nawet prosić nie musisz…

…zrozumiała, że odnajdzie Miejsce, gdy pojmie, że nie szuka swego.

Nie unosi się gniewem, nawet gdy burza łamie korony drzew w jej ogrodzie.

Wciąż jednak walczy, by móc powiedzieć, że nie pamięta złego.

Nie cieszy się z niesprawiedliwości, zapłacze tylko czasem; chwilami zaśmieje się głośno, gdy współweseli się z Prawdą.

Wciąż myśli z drżeniem, gdy mówią iż wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada Nadzieję. Najsilniej drży na myśl, że wszystko przetrzyma.

Nie ustaje, bo wie, że jest za darmo, ale raz przekreślona może już nie powrócić.

img_20161231_113236-1

Nie traci kontaktu z Nadzieją, trwa w Wierze dzieląc, rosnąc i malejąc, wypływając spod powierzchni ciągłego Jej zaprzeczenia.

Ona jest.  I choćby walczyć najmężniej to i tak nie można sobie na Nią zasłużyć.

Można jedynie przyjąć.

 

Zwykły wpis
Uncategorized

Teraz. Już.

Podziel się

Spojrzeniem na słońce

Zapachem mokrych liści

Zachwytem nad zupełnie zwykłym światem

Podziel się.

Radością najprostszą,

pragnieniem miłości

Szukaniem swego miejsca

Podziel się. No już!

Wiarą z niedowiarkiem

Kolorami dźwięku z niesłyszącym

Kształtami ze ślepym,

Mądrością z błądzącym.

Podziel się. Masz to za darmo.

Podziel się.

W czasach niedostatku i

W czasach szalonych władców

Podziel się nadzieją, że jeszcze wiemy,

jak walczyć o dobro jego i jej i wtedy twoje

jak budzić się wolnym

i zasypiać nie pragnąc tylko dla siebie.

Podziel się proszę, podziel się choć trochę.

Podziel się

świadectwem, że jeszcze umiemy się dzielić

mnożyć chleb, gdy trzeba i rozdawać rybę

Podziel się.

Do nędzy! Proszę!

Nędzą też się podziel

Tęsknotą i bólem

Lękiem przed jutrem  i brakiem nadziei

Podziel się!

Niech ten, co  stoi przed Tobą wie,

Że wart jest, byś się z nim podzielił.

A jak już nic w Tobie nie potrafi się dzielić

Jak już wszystko milczy tępo wpatrzone w sufit

Albo jak krzyczy niemą rozpaczą

To nie dziel się.

To już tylko przyjmuj.

Niech te drugie ręce wiedzą,

Że ma sens ta myśl

Kiełkująca w lekko już gnijącej pokrywie ziemi

Ta krótka myśl…

Podzielę się.

 

img_20161002_124852

 

Zwykły wpis
Uncategorized

miał rację.

Zaginął notes. Niby nic, kawałek papieru, trochę kartek zapisanych. Taki notes niby nic, niby tylko towarzysz miesięcznej podróży, wiernie przyjmujący myśli, które nie chciały być wypowiedziane. Zwykły notes, niby nic, źródło pamięci o tym, co słychać było w zapachu lata. O kochankach, do których należą poranki, które z całą swą bezbronnością przyjmują. O umieraniu o świcie i samotności, która rano jeszcze szepcze zbyt cicho, żeby ją usłyszeć.

Taki notes, niby nic, kilka stron zapisanych pragnieniem wolności i zaglądnięciu w pozamykane szafy świata. Kilka myśli wyłowionych ze spojrzeń wpatrzonych i tych uciekających.

Notatniczek taki, pierdułka, kilka imion noszących nadzieję na wspólne podróże, kilka słów, skojarzeń z przestrzenią, której nie da się ograniczyć kawałkiem drewnianego płotu.

Zaginął notes. Niby nic, niby miał zebrać to wszystko, żeby podzielić się cząstką tak już całkiem na koniec. Zmartwił taki zaginiony notes, bo czym tu się podzielić, jak zaginął?

A tu nagle bum i hop i sasa i życie (życie Ty łobuzie!!) zrobiło swoje i z finału, z tych dwóch nut co miały być na koniec po sekundzie ciszy zrobiły symfonię. Taką, której żaden notes nie pomieści, papier nie przyjmie, serce jeszcze wciąż chłonie. Gdzieś w miejscu, które miało zostać ominięte, z Człowiekiem, który nie miał być wielce pociągający, gdzieś gdzie czas miał się przelewać przez palce… gdzieś tam wydarzyła się szaleńcza burza! Uderzył piorun ludzkiej niezwykłości, pragnienia bliskości, serdeczności tak wielkiej, że sami w oczy sobie patrząc nie wierzyliśmy, że to dzieje się naprawdę. Te nasze oczy trzydziesto i czterdziestoletnie spoglądające na siebie jak wtedy, gdy mieliśmy lat siedem i chcieliśmy się znać do końca życia, chłonąć jak sucha ziemia deszcz i wspólnie zbierać bursztyny nad morzem.

„You know, the life is what happens when you are planning your future”

Ja tam nie wiem gdzie, kiedy i jak, ani cudem jakim tak się stało. Zdaje się jednak, że ta woda z tego deszczu przylgnęła do skóry stapiając się z nią w jedną warstwę. Pasują idealnie.

„ I think we were very lucky that we all met here. Very lucky” Powiedział.

91130013.jpg

 

miał rację.

 

 

 

 

 

 

 

 

Zwykły wpis
Uncategorized

Z kanapy

 

I znowu testowanie lotniskowych kanap. Budapesztańskie nie dość,  że puste to miękkie i szerokie,  człowiek dłuższy niż szerszy, rozciąganie kości i myśli.

2016-08-15 06.23.02 1

Człowiek w podróży się spotyka. Najbardziej pewnie sam ze sobą, bo ludzie i miejsca zaczynają mówić do niego ze środka. Spotyka się z mądrością, już mniej swoją, a bardziej tą z pokoleń, ona pamiętała co najmniej pięć.  Spotyka się  człowiek z pragnieniem byś dotknął jego historii, pogłaskał smutek, przebaczył błędy. Spotyka się człowiek z ciszą. Spotyka się człowiek z tym, na co zamknął oczy.  Kole i podnosi powieki.

2016-08-15 06.35.49 1

Z kanapy,  z oczami w lotniskowym suficie,  biało, szkło i geometria myślę jak zrobić by całkiem nie wrócić … Nie wyjść z tego spotkania.

Póki co wciąż…  Powieki coraz wyżej.

 

 

Zwykły wpis
Uncategorized

za to, że nie wszystko tak

spotykają się nie całkiem przypadkiem i ona opowiada o wakacjach swoich i jak to siostrzeniec po raz pierwszy pocałował dziewczynę i pada pytanie nagłe, a kiedy wy, kiedy ten pierwszy pocałunek. a twarze tych lat czterdziestu i sześćdziesięciu, te doświadczone twarze oblewa rumieniec i głos im jakby drży.

on ma te swoje cygańskie lat 12, wszędzie pełno, ciągle głośno. a ja mu w twarz, że jest piękny. i świat cichnie nagle. oczy błądzą. uwierzyć się nie chce.

-dzięki mary, jesteś super. – czy chcesz, żeby cię przytulić? …. a potem trzyma mnie tymi chudymi rączkami swoimi jakby już nigdy miała nie puścić.

000031

bardzo chcę Ci dziś podziękować Świecie. za to, że choć Cię traktują tak srodze, Ty wciąż masz w sobie delikatność i subtelność wiatru o wschodzie. że wciąż jeszcze są proste łzy wzruszenia i Miłość nie wyrażona wprost. za to, że nie wszystko siekierą między oczy. że jeszcze przecież będzie pięknie.

za to, że wciąż w Człowieku mieszkać może Niebo.

000034

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zwykły wpis