Uncategorized

Już.

IMG_20170629_201628.jpg

Upłynnić słowa i myśli

Pootwierać skrzynie pełne pochowanych wzruszeń

Dać się zawładnąć gęstej zieleni

Soczystym liściom pożeranym przez tłuste gąsienice

Tłuste jak gęste jest pragnienie spełnienia.

Wpuścić światło w zakurzone kąty

Zakrzyknąć

Odetchnąć

Zapłakać

Ulecieć wolnością podniebnych stworzeń.

Kochać tak by czuć dotyk palców na otwartym sercu

Wołać

Słyszeć

Chłonąć.

Przekraczać granice wszystkiego co znane.

Bać się

Nie bać się

Bać. Nie.

Wiedzieć.

Nie czekać.

Już.

IMG_20170624_145128_1

 

 

Zwykły wpis
Uncategorized

Gapiłam się na morze. 

Z morzem i falami każdy jest jakoś po swojemu. Jeden będzie parł, przebijając pianę i pędzace wzniesienia. Inny będzie lekko w miejscu podskakiwal, gdy tylko woda podniesie się do jego piersi. Inny jeszcze stał będzie nieruchomo, próbując nie dać się poruszyć. Są i tacy, którzy na każdą fale szukać będą innego sposobu. Wobec jednej odwrócą się plecami, z następną spróbują wejść w krótkotrwały romans dając się unieść na jej grzbiecie, w kolejną wynikać będą głęboko, jakby chcieli poczuć siłę płynąca z jej wnętrza. Ostatni spoglądać będą z daleka, do swych stóp dopuszczą tylko mgliste, delikatnie toczące się wspomnienie jeszcze żywego przed chwilą,  dwumetrowego wodnego muru. 

Wszyscy oni stają wobec tej samej wzburzonej wody, niezależnej i silnej. A ona, jak najprzebieglejsza z kobiet,  o sercu, które za niegdysiejsze rany w dwójnasób odpłaca się obojętnością – wszystkich jednakowo wyrzuca na brzeg, ludzi i łodzie, muszle i piach. 

W nieustępliwości  swojej morze jest jak stara kobieta, najmądrzejsza z mądrych. Nie dając sobą zawładnąć, wciąż karmi łowiących, przenosi podróżujących i chroni przed suszą setki żyjących stworzeń. Ogromne jest jej niedostępne kamienne serce. 

Wobec morza i fal nie pozostaje nic innego, jak być z nimi po swojemu. Swoją znaleźć wobec siły drogę i swój z nią język,  w zgodzie na to, że może być 

ciszą. 

Zwykły wpis
Uncategorized

wczoraj i dziś i spokój.

Świętowane i pisane było i dziękowane i planowane po cichu.

A teraz pakowane są dni przeszłe.

Znów z miejsca, chwilowo w nie-miejsce na czas bycia w innym miejscu.

Przenoszenie znów tych samych zbiorników pamięci.

Im dalej w czasie, tym bardziej część wspomnień

nabiera charakteru przedmiotu.

Żwawo tętni w zamian to, co tu i teraz.

Ile centymetrów sześciennych ma „trochę tęsknię”.

I jak to zrobić, żeby Miłość,

która nie mieści się w głowie

zmieścić w plecaku, kieszeniach, w sobie….

Po 34 latach Dziadek pisał:

„Miłość nasza, stale, coraz żywiej wydaje się jaśniejąca…”

Darze miłości bądź najcierpliwszy.

Czasie bądź względny. Podróżo bądź wielka.

Nadziejo, wierności i siło. Wy po prostu bądźcie.

A w głowie niech trwa spokój popołudniowego oddechu.

2017-04-20 09.34.51 1.jpg

I radość. Kochania.

 

Zwykły wpis
Uncategorized

Ulecieć.

 

Móc poprosić o tę jedyną obecność.

U progu wiosny, będąc głodnym energii, spragnionym słońca.

W jednej chwili odwrócić kolejność.

Nie musieć. Móc.

Oddać zbroję i miecz do konserwacji.

(Jeszcze przyjdzie dla nich czas.)

Złożyć lęk w cudze ręce.

Pokochać.

Usłyszeć jak krew ciszej płynie.

Przez chwilę nie pragnąć zupełnie nic. Więcej.

Przygotować się do lotu.

Stanąć na krawędzi.

Przecież On jest.

Zatem.

Hop!

 

 

IMG_20170318_090835[1]

 

 

 

Zwykły wpis
Uncategorized

dwa.słowa.

Jedno z tych słonecznych popołudni, jeszcze chwilę, oni zaraz przyjadą, ale teraz jest czas na ławkę, spacer, spokojne przyglądanie się światu, który w tym złotym świetle jakby bardziej był i żył płynniej, lotniej, wolniej.

Przysiada się ona, malutka, wózek na kółkach i drobne dłonie wykrzywione przez starość. Uważnie podkłada płaszcz pod pośladki, bo przecież nie wszystkie choroby musi mieć, a tę od biegania co chwilę to już na pewno nie.

… ja tak dla zdrowia proszę pani, na to słońce na chwilę, dla kości, wie pani, tu chodzę rachunki płacić bo pisać nie muszę, ja umiem, ale tak już brzydko piszę, to tu mi ta kasjerka wypełni, przepisze, to jeszcze sobie tu zakupy zrobiłam… bo wie pani, ja już wszystko straciłam, wojna mi zabrała i siostrę, ona trzynaście lat miała….

I tak jakoś nieładnie te słowa w tym słońcu, jak to tak, tak o śmierci, kiedy ten świat miłośnie płynie. A jednak, ona słońcu i naszej nieznajomości na przekór. Dzwoni telefon, zadzwonię za chwilę, teraz nie mogę, to tak bardzo nie jest miejsce teraz, to jest ta chwila, kiedy rzecz się dzieje, by spijać słowa, także te o śmierci, bo być może dla niej wykuto w kamieniu tę ławkę.

…i męża mi zabrała ta wojna, nic już nie mam, sama jestem… tylko Boga proszę, bo wie pani ja wierząca jestem, nie katoliczka, o nie, co to to nie, z tą hołotą, to ja nie! ja nie od ludzi potrzebuję zbawienia, ja od ludzi już nic nie chcę! tylko od Boga może przyjść zbawienie i do Boga się modlę, czytam pismo codziennie, Jego proszę…

Urosła jakby troszeczkę, może to te oczy, których kącikiem popłynęły łzy. Ciszej się zrobiło, świat skurczył się nam do wymiarów nas dwóch i kawałka kamienia pod nami.

… nic, nic już proszę pani nie mam. jedyne co mi pozostało to

             …wolność….

                                                                …i spokój. 

 

Moja Droga malutka staruszko.

Dwa dni później, za sprawą Twoją, za siebie i o siebie prosząc, odnajdywałam na nowo wolność i spokój. I tę świadomość zatraconą gdzieś pomiędzy wzgórzami niepotrzebnych myśli, że człowiek wie, tylko musi uwierzyć słowom płynącym ze środka.

Dziękuję Ci Kobietko o krzywych dłoniach. Zbawiona bądź.

 

img_20170128_124115

 

Zwykły wpis
Uncategorized

powolne powracanie

Jest nieco nie z tej ziemi i nie ze świata tego.

Cierpliwa jest, łaskawa jest wobec siebie i pragnień swoich,

co wieczór modli się za tych, którzy wyrządzili krzywdę.

Nie zazdrości, spoglądając w przeszłość nie szuka już braku,

wciąż jej powtarzają, że skończyły się czasy, gdy była czyjaś kolej.

Nie szuka poklasku, lecz patrzy jak A w urodziny swoje wydaje zupę bezdomnym. On nie uniósł się pychą.

Nie dopuszcza się bezwstydu, choć za każdym rogiem za darmo

i już, nawet prosić nie musisz…

…zrozumiała, że odnajdzie Miejsce, gdy pojmie, że nie szuka swego.

Nie unosi się gniewem, nawet gdy burza łamie korony drzew w jej ogrodzie.

Wciąż jednak walczy, by móc powiedzieć, że nie pamięta złego.

Nie cieszy się z niesprawiedliwości, zapłacze tylko czasem; chwilami zaśmieje się głośno, gdy współweseli się z Prawdą.

Wciąż myśli z drżeniem, gdy mówią iż wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada Nadzieję. Najsilniej drży na myśl, że wszystko przetrzyma.

Nie ustaje, bo wie, że jest za darmo, ale raz przekreślona może już nie powrócić.

img_20161231_113236-1

Nie traci kontaktu z Nadzieją, trwa w Wierze dzieląc, rosnąc i malejąc, wypływając spod powierzchni ciągłego Jej zaprzeczenia.

Ona jest.  I choćby walczyć najmężniej to i tak nie można sobie na Nią zasłużyć.

Można jedynie przyjąć.

 

Zwykły wpis
Uncategorized

Teraz. Już.

Podziel się

Spojrzeniem na słońce

Zapachem mokrych liści

Zachwytem nad zupełnie zwykłym światem

Podziel się.

Radością najprostszą,

pragnieniem miłości

Szukaniem swego miejsca

Podziel się. No już!

Wiarą z niedowiarkiem

Kolorami dźwięku z niesłyszącym

Kształtami ze ślepym,

Mądrością z błądzącym.

Podziel się. Masz to za darmo.

Podziel się.

W czasach niedostatku i

W czasach szalonych władców

Podziel się nadzieją, że jeszcze wiemy,

jak walczyć o dobro jego i jej i wtedy twoje

jak budzić się wolnym

i zasypiać nie pragnąc tylko dla siebie.

Podziel się proszę, podziel się choć trochę.

Podziel się

świadectwem, że jeszcze umiemy się dzielić

mnożyć chleb, gdy trzeba i rozdawać rybę

Podziel się.

Do nędzy! Proszę!

Nędzą też się podziel

Tęsknotą i bólem

Lękiem przed jutrem  i brakiem nadziei

Podziel się!

Niech ten, co  stoi przed Tobą wie,

Że wart jest, byś się z nim podzielił.

A jak już nic w Tobie nie potrafi się dzielić

Jak już wszystko milczy tępo wpatrzone w sufit

Albo jak krzyczy niemą rozpaczą

To nie dziel się.

To już tylko przyjmuj.

Niech te drugie ręce wiedzą,

Że ma sens ta myśl

Kiełkująca w lekko już gnijącej pokrywie ziemi

Ta krótka myśl…

Podzielę się.

 

img_20161002_124852

 

Zwykły wpis