Uncategorized

Takie mieć życie jaką mam choinkę

Ka zaczął od lampek i gwiazdy

A potem zleciały się dziewczyny

łańuch za łańcuchem

Zu  i Zo zrobiły ten kwadratowy,

przeplatany, prawa, lewa, tył, przód.

(u mnie nigdy te pasma nie były tak samo równe

na początku

jak na końcu)

Jo i Pa i Aś zabrały się za kółeczka,

małe i duże,

osobne i parami.

(Pa zrobiła też babkę taką z czekoladą

ale taką, że nawet jakbym chciała

i zebrała te wszystkie swoje prościutkie słowa

o pysznościach, pięknościach i smakach

to i tak będzie mało).

Do życia jak choinka wracając…

Będąc w kuchni nie zauważyłam nawet kto powiesił te drewniane

zabaweczki małe

prezent cudny, chyba zeszłoroczny.

A tak w ogóle to choinki by nie było

gdyby A, już jak co roku;

jej nie postawił, wniósł i kupił.

W dokładnie odwrotnej kolejności.

(Dziś A mówił, że chce już tak zawsze.)

(Drogi przyszły mężu, obawiam się, że musimy Mu pozwolić, ale Ty, obiecuję, będziesz mógł zawsze sam rozpalać w piecu…  bo przecież gdzieś kiedyś będzie jakiś piec…)

Mieć takie życie jaką mam choinkę.

Gdzie nawet nie wiem kiedy i jak

ze zwykłego drzewka

zrodziło się poczucie wielkiej bliskości.

I świadomość,

że oddawanie Domu, dzielenie się przestrzenią i czasem

nie ma nic wspólnego z ujmowaniem z jakiejkolwiek całości.

Mieć takie życie, jaką mam choinkę….

Obdarowaną

Od czubka, aż po sam korzeń.

2017-12-20 10.15.14 1.jpg

 

Reklamy
Zwykły wpis
Uncategorized

niespodziewanie

Bo czasem jest tak, że cię zmiecie

z powierzchni siły i zdrowia

z zakamarków czegoś, co kiedyś można było nazwać

samopoczuciem.

Bo czasem jest tak, że organizm powie stop.

Zamknie cię w domu i spieprzaj dziadu

nie ma zabawy dziś. koniec.

I człowiek tonie sobie w takim bezsensie.

I tonie. I wtedy….

Dzwonek do drzwi.

(w przypadku tych drzwi niezwykle donośny)

Dres naciągnij, popraw twarz. Otwórz.

-No pani M. bo ja nie wiem, co mi się tu stało, próbuję dzwonić i nic nie działa i się nie włącza nic mi tutaj.

-Już patrzę. (a raczej stąpam na bosaka po zaskakująco ciepłej drewnianej podłodze korytarza) … może baterię wyciągnę, tylko czy pamięta pani pin?

Z korytarza do mieszkania. Pachnie jak te wszystkie pomieszczenia, mieszanką mydła i gotowanych ziemniaków, ciepłem niemłodej już skóry, ciekawe jak ona tam wkłada te ciastka na lodówkę z tym swoim metr czterdzieści. Dywan i sztuczne storczyki (komplement, że pięknie kwitną nie trafił w cel).

-Gdzieś tu mam, o tu powinien być, tu mam taki portfelik, tam są te wszystkie numery, o tu, na tej karcie.

-Już działa. Tak się czasem dzieje. No wie pani, wiesza się, tak samo jak komputery, jak stare sprzęty. Po prostu, czasem na chwilę przestaje działać, czasem zupełnie bez powodu. Bywa, że wystarczy tylko wyjąć i włożyć baterię i już. O tak.

Zostawiłam numer. Na wszelki wypadek. Zapytałam o święta, o bolące plecy, o wspólne nasze ludzkie sprawy. Opowiedziała. A potem przytuliła tym swoim małym ciałkiem. Wyciągnęła i włożyła mi baterię. I jeszcze doładowanie. Z czekolady.

 

IMG_20171214_084145.jpg

Zwykły wpis
Uncategorized

tworzyć. nie płakać.

Dawno, dawno temu, za innymi ścianami, przy innych ulicach i poza innym horyzontem myślowym….

… to było normą.

A wczoraj świętem.

Które należy świętować częściej.

Czuć. Tworzyć. Oddawać.

Dzielić siebie. I się.

(p.s. zacząć należy od okładki)

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

 

Zwykły wpis
Uncategorized

Marzy mi się…

Marzy mi się taki dzień, kiedy staniemy wobec siebie ubożsi

w przekonanie, że mamy odpowiedzi,

że wiemy po co, dokąd i dlaczego

ubożsi w przekonanie, że to ten drugi

musi się mylić,

w pewność, że wiemy, co będzie jutro

że znamy porządek rzeczy i hierarchię świata.

Marzy mi się taki dzień, gdy rządzący

ubożsi będą w nieomylność niedostępną rządzonym,

dzień, kiedy matki najpierw zapytają,

zanim stwierdzą, co najlepsze jest dla ich dzieci.

Marzy mi się taki dzień, kiedy ubożsi będziemy w wiedzę

jak naprawić świat, komu pomóc

i dlaczego,

ubożsi w przekonanie, że wiemy skąd zło i po co ta wojna.

Marzy mi się dzień, kiedy ubożsi będziemy w samych siebie,

w „ja” dążące do doskonałości, a nawet

w miłość

bo z tego braku będziemy musieli zacząć dawać

z niczego.

Marzy mi się taki dzień, kiedy ubożsi staniemy się w poczucie,

że nam się udało

i że nam naprawdę się należy.

Marzy mi się taki dzień.

I ten moment, kiedy o to wszystko pomniejszeni

staniemy wobec Tego, kto dla nas jest ubogim

I jeszcze raz popatrzymy Mu w oczy.

26800024

 

Dzięki Ci F. za święto nas wszystkich.

 

Zwykły wpis
Uncategorized

tam jest.

 

tęskniąc za przestrzenią pozbawioną dźwięków miasta.

uciekając pomiędzy huczące wiatrem drzewa.

wsłuchując się w drgania pajęczyny głębszych myśli,

rozsianej pod zachwytem,

pod tu i teraz i reakcją na sprawy bieżące

pod tym wszystkim co głośniejsze jest

niż łza rosy na pajęczej nitce.

jeśli delikatnie przyłożyć ucho…

(tak by nic nie porwać i nie ponaciągać)

jeśli niciom pozwolić drgać najdelikatniej…

jeśli nie pospieszać dźwięków, nie dyktować tempa….

jeśli jakimś cudem uda się tak…

 

to tam naprawdę jest Człowiek.

26810032.JPG

 

 

 

 

Zwykły wpis
Uncategorized

Zaczęło się.

Zaczęło się.

Odkurzanie parasoli deszczem,

Znajdowanie wczesną wiosną wciśniętych w kieszeń dziesięciozłotówek

(zazwyczaj idealnie w chwili, kiedy już bardzo ich brakuje),

I dosuszanie ubrań w temperaturze trzydzieści sześć i sześć,

Bo przy skórze przecież jest najcieplej.

Nagle herbata smakuje lepiej od wina.

Nie ma już biletów na kolejny lot

I nie trzeba się obawiać, że nie będzie jak zadzwonić,

Owijając słowa o tęsknocie w opowieści o dalekich krajach.

Jedyne, co trzeba to na nowo zamieszkać.

Zostawić ślad mokrych stóp na podłodze

Porozrzucać zdjęcia.

Odnaleźć kilka uczuć, które schowały się z obawy, że nie będzie powrotu.

(Para z czajnika miesza się z powietrzem

Złowieszczo sugerując, że to może być niełatwe. )

IMG_20170826_144811

Mimo lat, które wystarczyć by mogły dla dwójki całkiem dojrzałych istot

Wciąż nie przestaje się pisać historia o Domu,

Codzienności coraz bardziej własnej i naszej,

O Człowieku, którego z każdym dniem odważniej

Zaczynam nazywać Sobą.

(Myślę o tych obrazach, które kiedyś były dążeniem

O dzisiejszej świadomości powstrzymanych pragnień

I zgodzie na przyjęcie dobroci mimo braku czegokolwiek w zamian.)

Zaczęło się.

Dni zwykłe i proste

Moje Ja i Twoje Ja, wciąż odkrywane na nowo.

I uczenie się, że My, choć ma tylko dwie litery

Pomieścić może oboje.

IMG_20170824_183445

 

 

 

 

 

 

 

 

Zwykły wpis
Uncategorized

Stanął przede mną.

IMG_20170718_172440

Dom

stanął przede mną ścianą swoją wielką

i swoimi ponad stu laty

i zamieszkał we mnie;

niespecjalnie pytając, czy aby na pewno

pasuje do marzeń.

Przestrzeń swą rozpostarł

i szum traw za stodołą i chłód wieczoru

idący od rzeki.

Stanął ten DOM

biorąc sobie za kompana drugiego człowieka.

Od samego początku nie do końca mój

by przypadkiem nie zapomnieć,

że dom jest od tego, aby się nim dzielić.

IMG_20170806_093157

 

IMG_20170811_150038

 

Nie czekał długo.

Rozkochał w sobie mineszkańców

Tych najmniej oczywistych,

dla których dach jest znaczącą odmianą.

S. oczyścił rury, woda płynie, wszystko gra.

B. jeszcze przed śniadaniem pozamiatał korytarze,

umył podłogi, bo nie lubi jak brudno.

Trzeci natargał wody, bo te pomidory tutaj

to trzeba podlać, cebula za płytko jest, no byłby szczypiorek

ale wypada, a tam jeszcze znalazłem pietruszka w chwastach

to powyrywałem.

Mamy dom

stodołę

i chlewnie.

IMG_20170806_112338

 

Stanął przede mną Dom

Bo znów chciał mieć Serce.

 

 

Zwykły wpis