Uncategorized

Darmo.

Niefortunna tendencja prowadzi do składania myśli wszędzie gdzieś

tylko nie tu.

Telefon na przykład jest ich solidnym magazynem.

A przecież to nieładnie myślom robić tak.

I zamykać je.

Bez okien. I drzwi.

35159234_10210928589163413_7012745282907537408_n (1).jpg

Wpuszczam powietrze.

Wietrzę.

Lećcie

…..

…..

…..

12.06

Wczorajsze gorące słońce zamieniło się dziś w burze

deszcze i kojące mgły.

Świat ucichł.

W kuchni W. krząta się przy obiedzie.

Koc grzeje stopy, kolana i spragnione pokoju serce.

Pragnący omodleni.

Wnioski wyciągnięte.

Darmo otrzymane darmo dawajmy.

Boga. Miłość. I siebie.

 

35356029_10210928585883331_1144657691176599552_n.jpg

 

 

Reklamy
Zwykły wpis
Uncategorized

O zapachu.

01820016(1).JPG

 

Noc pachnie gorącym rabarbarowym ciastem,

miasto akacją (dzięki Ci Wielkie Niebo!) i bzem.

 

Smutek pachnie łzą i niezłożoną bronią,

oddanie się w opiekę – nagłym pokojem.

 

Miłość pachnie świętą cierpliwością,

Nadzieja jutrem,

Kołnierzyk mną,

My sobą.

 

 

 

 

….

 

Zwykły wpis
Uncategorized

Do Teraz.

Zmartwychwstać

zostawić życie na szybko

i zająć się życiem na prawdę.

Zobaczyć, że wierność dodaje nic nie odbierając.

Zmartwychwstać

zostawić lęk i przywiązanie do tego,

co nadal nie pozwala nam pójść….

…. z odległości wygodniej będzie na to patrzeć.

Zmartwychwstać

uznać bliskość

oddalić nieufność

przyjąć

Miłość.

Drugiego.

Siebie.

Zmartwychwstać

od własnego przekonania, że już wiem na pewno.

Zmartwychwstać ku wolności i niewiedzy.

Nie przewidywać jutra.

Zmartwychwstać do Teraz.

 

IMG_20180402_125832[1]

 

 

 

 

 

Zwykły wpis
Uncategorized

o tamtym, o tym i o…

o tym, że ostatnio mi do słów daleko, mówią, że przesilenie wiosenne, ale ja myślę, że jednak trudniejszy stan. trzeba działać.

o tym, że była Ha z wizytą i ukochanym i wtedy zapisane zostało, że ta radość była jak nieustanny przedsionek wzruszenia. i choć dawno, to jednak wciąż.

o tym, że nie wiedział wtedy człowiek, że to tylko początek i najlepszy dowód na to, że na brak zaufania metodą jest jedynie zaufanie.

i o tym, że zaraz obok napisane, że chcę być małym okruchem w twojej wielkiej dłoni, zebranym delikatnie, przenoszonym z troską, by nie zgubić, nie zdusić, nie zgnieść, ale bezpiecznie dostarczyć i położyć na żyznej ziemi.

i jeszcze o tym, że można pragnąć i oddawać to pragnienie, że można kochać i nie kochać z każdą chwilą kochając coraz bardziej.

i o tym, że spokój przychodzi.

nawet w najbardziej niespokojne serce.

 

IMG_20170507_133133_1

Zwykły wpis
Uncategorized

Takie mieć życie jaką mam choinkę

Ka zaczął od lampek i gwiazdy

A potem zleciały się dziewczyny

łańuch za łańcuchem

Zu  i Zo zrobiły ten kwadratowy,

przeplatany, prawa, lewa, tył, przód.

(u mnie nigdy te pasma nie były tak samo równe

na początku

jak na końcu)

Jo i Pa i Aś zabrały się za kółeczka,

małe i duże,

osobne i parami.

(Pa zrobiła też babkę taką z czekoladą

ale taką, że nawet jakbym chciała

i zebrała te wszystkie swoje prościutkie słowa

o pysznościach, pięknościach i smakach

to i tak będzie mało).

Do życia jak choinka wracając…

Będąc w kuchni nie zauważyłam nawet kto powiesił te drewniane

zabaweczki małe

prezent cudny, chyba zeszłoroczny.

A tak w ogóle to choinki by nie było

gdyby A, już jak co roku;

jej nie postawił, wniósł i kupił.

W dokładnie odwrotnej kolejności.

(Dziś A mówił, że chce już tak zawsze.)

(Drogi przyszły mężu, obawiam się, że musimy Mu pozwolić, ale Ty, obiecuję, będziesz mógł zawsze sam rozpalać w piecu…  bo przecież gdzieś kiedyś będzie jakiś piec…)

Mieć takie życie jaką mam choinkę.

Gdzie nawet nie wiem kiedy i jak

ze zwykłego drzewka

zrodziło się poczucie wielkiej bliskości.

I świadomość,

że oddawanie Domu, dzielenie się przestrzenią i czasem

nie ma nic wspólnego z ujmowaniem z jakiejkolwiek całości.

Mieć takie życie, jaką mam choinkę….

Obdarowaną

Od czubka, aż po sam korzeń.

2017-12-20 10.15.14 1.jpg

 

Zwykły wpis
Uncategorized

niespodziewanie

Bo czasem jest tak, że cię zmiecie

z powierzchni siły i zdrowia

z zakamarków czegoś, co kiedyś można było nazwać

samopoczuciem.

Bo czasem jest tak, że organizm powie stop.

Zamknie cię w domu i spieprzaj dziadu

nie ma zabawy dziś. koniec.

I człowiek tonie sobie w takim bezsensie.

I tonie. I wtedy….

Dzwonek do drzwi.

(w przypadku tych drzwi niezwykle donośny)

Dres naciągnij, popraw twarz. Otwórz.

-No pani M. bo ja nie wiem, co mi się tu stało, próbuję dzwonić i nic nie działa i się nie włącza nic mi tutaj.

-Już patrzę. (a raczej stąpam na bosaka po zaskakująco ciepłej drewnianej podłodze korytarza) … może baterię wyciągnę, tylko czy pamięta pani pin?

Z korytarza do mieszkania. Pachnie jak te wszystkie pomieszczenia, mieszanką mydła i gotowanych ziemniaków, ciepłem niemłodej już skóry, ciekawe jak ona tam wkłada te ciastka na lodówkę z tym swoim metr czterdzieści. Dywan i sztuczne storczyki (komplement, że pięknie kwitną nie trafił w cel).

-Gdzieś tu mam, o tu powinien być, tu mam taki portfelik, tam są te wszystkie numery, o tu, na tej karcie.

-Już działa. Tak się czasem dzieje. No wie pani, wiesza się, tak samo jak komputery, jak stare sprzęty. Po prostu, czasem na chwilę przestaje działać, czasem zupełnie bez powodu. Bywa, że wystarczy tylko wyjąć i włożyć baterię i już. O tak.

Zostawiłam numer. Na wszelki wypadek. Zapytałam o święta, o bolące plecy, o wspólne nasze ludzkie sprawy. Opowiedziała. A potem przytuliła tym swoim małym ciałkiem. Wyciągnęła i włożyła mi baterię. I jeszcze doładowanie. Z czekolady.

 

IMG_20171214_084145.jpg

Zwykły wpis
Uncategorized

tworzyć. nie płakać.

Dawno, dawno temu, za innymi ścianami, przy innych ulicach i poza innym horyzontem myślowym….

… to było normą.

A wczoraj świętem.

Które należy świętować częściej.

Czuć. Tworzyć. Oddawać.

Dzielić siebie. I się.

(p.s. zacząć należy od okładki)

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

 

Zwykły wpis