Uncategorized

dwa.słowa.

Jedno z tych słonecznych popołudni, jeszcze chwilę, oni zaraz przyjadą, ale teraz jest czas na ławkę, spacer, spokojne przyglądanie się światu, który w tym złotym świetle jakby bardziej był i żył płynniej, lotniej, wolniej.

Przysiada się ona, malutka, wózek na kółkach i drobne dłonie wykrzywione przez starość. Uważnie podkłada płaszcz pod pośladki, bo przecież nie wszystkie choroby musi mieć, a tę od biegania co chwilę to już na pewno nie.

… ja tak dla zdrowia proszę pani, na to słońce na chwilę, dla kości, wie pani, tu chodzę rachunki płacić bo pisać nie muszę, ja umiem, ale tak już brzydko piszę, to tu mi ta kasjerka wypełni, przepisze, to jeszcze sobie tu zakupy zrobiłam… bo wie pani, ja już wszystko straciłam, wojna mi zabrała i siostrę, ona trzynaście lat miała….

I tak jakoś nieładnie te słowa w tym słońcu, jak to tak, tak o śmierci, kiedy ten świat miłośnie płynie. A jednak, ona słońcu i naszej nieznajomości na przekór. Dzwoni telefon, zadzwonię za chwilę, teraz nie mogę, to tak bardzo nie jest miejsce teraz, to jest ta chwila, kiedy rzecz się dzieje, by spijać słowa, także te o śmierci, bo być może dla niej wykuto w kamieniu tę ławkę.

…i męża mi zabrała ta wojna, nic już nie mam, sama jestem… tylko Boga proszę, bo wie pani ja wierząca jestem, nie katoliczka, o nie, co to to nie, z tą hołotą, to ja nie! ja nie od ludzi potrzebuję zbawienia, ja od ludzi już nic nie chcę! tylko od Boga może przyjść zbawienie i do Boga się modlę, czytam pismo codziennie, Jego proszę…

Urosła jakby troszeczkę, może to te oczy, których kącikiem popłynęły łzy. Ciszej się zrobiło, świat skurczył się nam do wymiarów nas dwóch i kawałka kamienia pod nami.

… nic, nic już proszę pani nie mam. jedyne co mi pozostało to

             …wolność….

                                                                …i spokój. 

 

Moja Droga malutka staruszko.

Dwa dni później, za sprawą Twoją, za siebie i o siebie prosząc, odnajdywałam na nowo wolność i spokój. I tę świadomość zatraconą gdzieś pomiędzy wzgórzami niepotrzebnych myśli, że człowiek wie, tylko musi uwierzyć słowom płynącym ze środka.

Dziękuję Ci Kobietko o krzywych dłoniach. Zbawiona bądź.

 

img_20170128_124115

 

Zwykły wpis
Uncategorized

powolne powracanie

Jest nieco nie z tej ziemi i nie ze świata tego.

Cierpliwa jest, łaskawa jest wobec siebie i pragnień swoich,

co wieczór modli się za tych, którzy wyrządzili krzywdę.

Nie zazdrości, spoglądając w przeszłość nie szuka już braku,

wciąż jej powtarzają, że skończyły się czasy, gdy była czyjaś kolej.

Nie szuka poklasku, lecz patrzy jak A w urodziny swoje wydaje zupę bezdomnym. On nie uniósł się pychą.

Nie dopuszcza się bezwstydu, choć za każdym rogiem za darmo

i już, nawet prosić nie musisz…

…zrozumiała, że odnajdzie Miejsce, gdy pojmie, że nie szuka swego.

Nie unosi się gniewem, nawet gdy burza łamie korony drzew w jej ogrodzie.

Wciąż jednak walczy, by móc powiedzieć, że nie pamięta złego.

Nie cieszy się z niesprawiedliwości, zapłacze tylko czasem; chwilami zaśmieje się głośno, gdy współweseli się z Prawdą.

Wciąż myśli z drżeniem, gdy mówią iż wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada Nadzieję. Najsilniej drży na myśl, że wszystko przetrzyma.

Nie ustaje, bo wie, że jest za darmo, ale raz przekreślona może już nie powrócić.

img_20161231_113236-1

Nie traci kontaktu z Nadzieją, trwa w Wierze dzieląc, rosnąc i malejąc, wypływając spod powierzchni ciągłego Jej zaprzeczenia.

Ona jest.  I choćby walczyć najmężniej to i tak nie można sobie na Nią zasłużyć.

Można jedynie przyjąć.

 

Zwykły wpis