Uncategorized

mniej

Czasem zdarzy się tam, że człowiek robi projekt. Taki, wielki, wielki projekt z jego wielkimi, wielkimi maszynami, taaak wielkimi , że rąk nie starcza, żeby pokazać jak. I są tam wielcy, wielcy artyści i takie wielkie wielkie plany i ta hala taka wielka, wielka, że wzrokiem ledwie człowiek sięga. I promocja wielka i wszystko, wszystko takie wielkie nawet kultura. I zdarza się czasem, że człowiek opuści wielką halę wielkiego projektu i pójdzie robić zupełnie małe przedstawienie. I jakoś tak mu nagle bliżej do świata. Do Człowieka mu bliżej. Do Prawdy.

IMG_20151204_075151

I nagle świat, który jest taki szybki, szybszy nawet, że ledwie jutro dogania pojutrze i wszystko najpiękniejsze i nowe nowiuteńkie, najnowsze – nagle ten świat zapada się w wczoraj. W tym co już nie musi się spieszyć, bo przecież już było i stało się. I się nie odstanie.

W tym wczoraj, a może nawet teraz, które za chwilę będzie jakimś wtedy. W tym przeszłym jakoś łatwiej jest żyć. Tu i tak już za późno na pośpiech.

Z wielkiego świata wychodzę z marzeniem o małym domu. Takim wczorajszym właśnie, niedoskonałym. I człowieku, który tam już nie będzie się spieszył i czas będzie ze mną marnotrawił, marnował go w trawie, na fotelu, przy kawie. Co jakiś czas będzie tam też tan czas ze mną trawić samotność, albo smutek, albo stado sikorek, albo ludzi stadko, albo cisza. I nic już nie będzie wielkie, wszystko będzie takie, jakie jest, najpiękniej zwyczajne.

W wielki świecie robiąc rzeczy wielkie zupełnie nie oryginalnie marzę o domu z ogrodem, choć to pewnie przerost słów, bo raczej byłby domem z przestrzenią, niż kwiatem jakimkolwiek.  Dom się stanie, wiadomo, tylko musi sam wyznaczyć czas. Na razie mam okna z widokiem na niebo. Dobre Niebo ustawia wszystko we właściwym porządku.

IMG_20151206_160808

 

 

Zwykły wpis