Uncategorized

kiedy dotykam, mówię, słucham.

czas ma ostatnio dziwną nieco konsystencję. troszkę mam wrażenie jak woda, co wylewa się z wiadra. wszystko na raz.

ale potem przychodzi Człowiek. Człowiek, wiadomo – jest czarodziejem. nawet czas potrafi zatrzymać.

zatrzymuje go winem do śniadania. i kawą i herbatą i potem ręki brak. i staniem przy oknie ze świadomością, że teraz można wszystko i nic nie podlega ocenie, że teraz może Być, tak zupełnie bez wysiłku.

zatrzymuje Człowiek czas patrząc w górę.  i wtedy go zieleń ciągnie za włosy i światło pada na jej twarz. obezwładniające to jest. albo kiedy pertraktuje z porannym słońcem o wstawanie z łóżka… słońce w twarz, a Człowiek „jeszcze chwilę, proszę”. wygrana jest tu z góry przesądzona.

jak dotykasz czyjegoś cierpienia po stracie. wtedy czas stoi całkiem. łzy są poza czasem.

i kiedy słyszysz jak śmieje się ktoś całym swym jestestwem – to przecież mnoży się czas. no naprawdę!!

_IGP9765

i kiedy mówisz szczerze. i kiedy słuchasz. kiedy piszę tu.

Drogi Czasie. Wylewać możesz się wiadrami. Ja popatrzę.

_IGP9799

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy
Zwykły wpis
Uncategorized

Przytulić Lwa.

Przychodzi dzień

Kiedy Dwa staje się Jeden.

Jeden tu. Jeden Tam.

To przecież wciąż Dwa.

I wtedy trzeba przytulić Lwa.

Lew płacze.

A przytulać Lwa to jak dotykać promieni światła, tak bardzo, bardzo ostrożnie by ich nie przykryć cieniem.

Przytulić Lwa. Takiego Lwa to tylko Bóg.

Dobrego nieba T.

 

Zwykły wpis
Uncategorized

właśnie po to. właśnie tam.

Tam, gdzie wszystko rozpełza się na miliony naszych zmęczeń. Tam czasem zdarza się, że ktoś jednym głupim słowem pokazuje jak bardzo się zgubiłeś… No cóż, zdarza się… nie wszystkie drogowskazy są jasne.

I tam, właśnie tam, pojawia się człowiek z bardzo daleka i jeszcze inny, piękny. I nagle wydobywa się z samego wnętrza bardzo uwięziony głos. Wyrywa się wręcz, drga we wszystkie strony, a potem łączy się z drugim, trzecim, czwartym. Głosy kobiet i mężczyzn. I jest śpiew taki najpiękniejszy, ludzki, prosty taki.

A paprocie jeszcze nie wyprostowały głów. Trawa rano wciąż bardzo jest mokra. Zza domów niósł się chropowaty głos kościelnego głośnika, wyyyysłuuuuchaj naas Paaaanie. Ptaki od niego były głośniejsze. Spojrzenia szczere.

 

„Boże, m. jak ja lubię taki charakter jak Twój. Ty się naprawdę urodziłaś po to, żeby śpiewać.”

 

Tam, gdzie wszystko pełzało po milionach naszych zmęczeń.

To tam właśnie

odnalazł się Człowiek.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zwykły wpis