Uncategorized

światło, męstwo, wzruszenie.

Pożyczam sobie dziś słowa poety. Zupełnie bezczelnie, nie pytając go o zdanie.

To pewne trochę z nieśmiałości przed jego wielkością.

 

Chciałbym opisać

 

Chciałbym opisać najprostsze wzruszenie

radość lub smutek

ale nie tak jak robią to inni

sięgając po promienie deszczu albo słońca

 

chciałbym opisać światło

które we mnie się rodzi

ale wiem że nie jest ono podobne

do żadnej gwiazdy

bo jest nie tak jasne

nie tak czyste

i niepewne

 

chciałbym opisać męstwo

nie ciągnąc za sobą zakurzonego lwa

a także niepokój

nie potrząsając szklanką pełną wody

 

inaczej mówiąc

oddam wszystkie przenośnie

za jeden wyraz

wyłuskany z piersi jak żebro

za jedno słowo

które mieści się

w granicach mojej skóry

 

ale nie jest to widać możliwe

i aby powiedzieć – kocham

biegam jak szalony

zrywając naręcza ptaków

i tkliwość moja

która nie jest przecież z wody

prosi wodę o twarz

 

i gniew różny od ognia

pożycza od niego

wielomównego języka

 

tak się miesza

tak się miesza

we mnie

to co siwi panowie

podzielili raz na zawsze

i powiedzieli

to jest podmiot

a to przedmiot

 

zasypiamy

z jedną ręką pod głową

a z drugą w kopcu planet

 

a stopy opuszczają nas

i smakują ziemię

małymi korzonkami

które rano

odrywamy boleśnie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy
Zwykły wpis
Uncategorized

Z braku weny. Takie słowa. Nieżyciowo i o życiu.

Zatem tak, Moi Drodzy…

Życie jest absolutnie cudownym doświadczeniem. To rzecz jasna wszyscy wiedzą.

Takim, które ma czasem smak gorzki! No ależ oczywiście, że ma! Przecież to jeden z tych smaków podstawowych! A jak to tak bez podstaw?? To nie wypada całkiem przecież.

Życie ma w sobie też mnóstwo słodyczy. Dobrej, ciepłej. Codziennej. Wszechstronnej. Od-ludzkiej i do-ludzkiej całkiem.

Ma w sobie tyyyyle mądrości. Takiej co płynie z ust krnąbrnych gimnazjalistów i jeszcze pani w warzywniaku.

Ma w sobie to życie tonę prostoty. Ale ja o tej prostocie ciągle i wciąż… to może nie powinnam już?

Może czas o zakrętach, bo tych ma nie mniej. I zaułków ciemnych. I obrazoburczych wierszy i ludzi co zamiast rozmawiać krzyczą do siebie. I jeszcze niewiadomych jest to życie pełne…ło jeju, jeju, co to będzie?!!

Życie jest nasze całkiem. Trzymajmy się go mocno, co? Nie gubmy go w pół drogi.

Bo warto żyć tym życiem. Niedoskonałym. Jak my.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zwykły wpis
Uncategorized

Tam. Tu. Tu i Tam.

Inne niebo. Inny zapach powietrza. Inne trochę patrzenie na siebie.

Spotykać ludzi. Tych samych, choć pewnie już też innych trochę. Dotykać ich. Chłonąć ich słowa, zmiany w mimice i tonie głosu.

Obserwować jak się zmieniają i walczyć, by się całkiem nie oddalili.

Nieustannie generować w sobie nadzieję na przecinające się drogi.

Niecierpliwić się przed Spotkaniem, przed powrotem do Człowieka, którego jedyny aktualny obraz to dość niedoskonałe wyobrażenie.

A potem spotykać cię Człowieku. Przyjmować od ciebie wyrzut o nieobecności, który jest przecież dowodem na coś zupełnie innego.

Czuć jak bardzo nie jesteś obojętny. Być, słuchać, wdychać wspólne powietrze. Chwilami mroźne całkiem.

Na koniec zostawiać i tęsknić.

Taki chleb nasz powszedni.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zwykły wpis