Uncategorized

od siebie całkiem.

myślę o tym szczęściu. myślę z wyrzutem, że je mam, a nie mogę go dać.

czasem zapisuję niedokończone zdania.

a brzuchy ptaków za mym oknem mają kolor pomarańczowy. kolor przywróconego szczęścia. 

73220030

myślę o szczęściu. że ono nie jest czymś nieosiągalnym. ani wcale nie jest całością. że bierze się z małych rzeczy. i że zaraz usłyszę, że jak życie gniecie, to małymi rzeczami nie da się cieszyć. że nie wystarczają. że nie do końca normalnym jest napełniać się tym, że świeci słońce, albo uśmiecha się człowiek. że gdybym wiedziała jak jest.

a przecież to nie tak. to nie tak, że szczęście nie może trwać równolegle. z tęsknotą i brakiem. nie jest tak, że człowiek nie modli się o zmianę. i że nie jest w poczekalni.

mam wrażenie, że w przeciwieństwie do smutku, szczęście całkiem dobrze się ma nawet wtedy, gdy jest we fragmentach. jak dobra książka czytana strona po stronie, jak fraszki Sztaudyngera. przecież nie można na raz więcej niż 10. szczęście pije się na łyki, je się w plasterkach. zjedzone na raz, traci swoją wyrazistość.

i szczęścia nie da się ofiarować. ale można je przyjąć. i brzmi to jak Coelho w szczytowej swej formie. a może i gorzej. ależ brzmisz dziś życie!

i jeszcze, że człowiek nie jest całością, gdy w bok jego szczęśliwy nie ciśnie go niedobór jakiś. myślę. że nawet ten szczęśliwy dokądś chce iść. i walczyć chce o coś. choćby o miłość. i modli się szczerze. człowiek szczęśliwy.

Zasypiając modlę się

Aniele Boży Stróżu mój

byś mnie owinął skrzydlem swoim,

a bądź wola Twoja

mówię tak cicho,

byś ledwie usłyszał Boże.

Boże co mnie stworzyłeś tęskniącą

matką karmiącą

niedożywioną.

Chleba naszego powszedniego

daj nam.

Niech nie będzie cierpieniem.

I tylko pod Twoją obronę

mówię jeszcze głośno. 

 

 

 

 

 

Reklamy
Zwykły wpis
Uncategorized

troszeczkę.

Bo mówią do ciebie Człowieku, że jesteś najszczęśliwszy na świecie

Ty na to, że to niemożliwe

że może troszeczkę tylko

wtedy gdy ruszasz  w nocną podróż, jedynie po to by wręczyć prezent

to wtedy troszeczkę.

i gdy wracasz o świcie 

a słońce co wstaje wpada ci pod powieki promieniem długim

to wtedy może też trochę.

i jeszcze czasem, gdy piszesz smutne wiersze

czasem najsmutniejsze

i dopada cię świadomość 

że to tylko fragment tej rzeczywistości. 

i wtedy myślisz człowieku

„no dobrze. może trochę najszczęśliwszy jestem”.

 

 

 

Zwykły wpis
Uncategorized

nadziwić się nie może

ma już człowiek te kilka lat.

kilkanaście nawet świadomych całkiem.

a jednak wciąż nadziwić się nie może, że to tak wszystko plącze się i wiąże.

że niemożność spotkania owocuje spotkaniem. i Człowiekiem i zachwytem. znów. znów na nowo. zupełnie inaczej. i rozmowy o tym, że to dobrze, że wciąż umiemy żyć analogowo. i o ziemiach naszych i nadziejach pełnych egoizmu, że nasz raj pozostanie rajem, bo chcemy się w nim raz do roku zatracić.  i jeszcze ta walka z rozsądkiem, który mówi idź spać, a ty jeszcze jedno zdanie, i jedno jeszcze przedostatnie.

a potem życie nieswoje łapie człowieka za kołnierz i pokazuje w co się wplątał. i trochę mu w twarz daje cudzym nieszczęściem.

a to przecież ta sama rzeczywistość, co chwilę temu zachwyciła i odebrała głos radością swoją.

i bądź tu człowieku mądry i nie pogub się czasem. ech. i jeszcze spróbuj to pomieścić w słowach, lub choćby w myślach.

może za kolejne kilkanaście lat.

Zwykły wpis