Uncategorized

niby wierszyk, nie poezja.

Stworzonkiem jestem trochę garbatym

nieco biednym i średnio kumatym.

Czasami jestem jak kropeczka

niekiedy jak dębowa beczka.

Chwilami mam serce rozbite

Bywało i żelazem pokryte.

Zdarzały  mi się rzeczy wielkie

też takie całkiem maleńkie.

Lubię jak w muzyce trąba huczy

i jak cisza wpada w uszy.

Najbardziej jednak lubię… Być.

Tak, tak… Być.

Tu i Teraz

Zwykły wpis
Uncategorized

Dobre.

Śnieg padał w twarz

życie biegu nie zmieniło

nikt nie rozwijał czerwonego dywanu

gołębie zataczały koło jak zwykle.

zegar wybił czternastą

na rogu zagrały trzy trąbki

dobra to była codzienność.

A potem…

Przyjechali ze stron wielu

radość sceny i ciepło reflektora

kwiatki, czekoladki, rozmowy do rana.

Śliwki w czekoladzie

gratulacje w oczach.

I dzień następny przyszedł płynnie

śniadania długie

i radość z Bycia.

 

Miało tylko nie być źle.  A jest Dobrze.

 

 

Zwykły wpis
Uncategorized

a to tylko 4 dni z całych tysięcy.

przychodzi taki dzień, gdy budzisz się rano i uświadamiasz sobie, że poprzedniego wieczora nie nastąpiła śmierć z radości, tylko dlatego, że ilość dobra, która się wydarzyła, po prostu Cię przerosła i nie dotarła w całej swej okazałości!

aż do rana.

_IGP3405

bo Dom znalazł swych Mieszkańców.

niech Wam tam dobrze będzie.

bo muzyka, która miała nie być usłyszana,

zabrzmi i w uszach i w trzewiach.

bo na świat przyszło dziecko,

a kolejni mali bohaterowie w drodze.

bo od miejsca do miejsca

od serca otwartego do rąk przygotowanych.

_IGP3389

bo, a może przede wszystkim…

„po raz pierwszy byłam na zajęciach, na których mogłam być sobą i nikt na mnie krzywo nie patrzył”

i jeszcze

„mary, będziemy się składać na bilet dla ciebie, tylko przyjeżdżaj prowadzić nam warsztaty”.

nieustannie mam swoje Wyspy Szczęśliwe.

 

Zwykły wpis
Uncategorized

z listów do R.

bo czasem jest tak, że mamy pod górkę. i strasznie się trzeba pod tą górkę wspinać i bolą od tego nogi, człowiek traci oddech, ale potem dociera do tego miejsca skąd już widać znacznie więcej, widać cel… potem jeszcze trochę skał i ciemnego lasu, trochę zwierząt groźnych… aż w końcu docierasz do tego miejsca, które jest Twoje.
jedno jest w tym przedziwne… że nigdy tam nie trafisz obchodząc górę dookoła. miejsce może wyglądać tak samo, ale to nie będzie TO miejsce. 
 
wspinamy się. to dobrze. 

niespecjalnie znam się na życiu

ale całkiem mocno w to wierzę.

Zwykły wpis