Uncategorized

cząstki.

dziewczynka w różowej czapce

telefon ze łzą w tle

złość nieuzasadniona

koncert absolutny

wiosna we Wro

obecność nieobecna

ptaki śpiewające rano

kawa długo sączona

waga starego aparatu

piwo z dodatkiem dobrej rozmowy

śmiech niepohamowany

dotyk

zdjęcie, a może nawet dwa.

 

bo życie składa się z cząstek.

fundamentalnych.

 

 

Zwykły wpis
Uncategorized

Wpisy o radości więcej mają gości!

potrzeba Radości

wyczuwalna jest w powietrzu

nie mniej, niż potrzeba Wolności.

a ta ostatnia to jest siksa!

rodzi się w głowie

i jak zaczyna szaleć

i jak zaczyna hasać

tak nic jej nie powstrzyma!

droga Wolności

działaj sobie zatem.

byle z efektem!

i w parze z Radością!

 

antyradosny zatem zdechły ptak

aby wiedzieć, że nie tak!

nie padamy!

powstajemy!

 

i coś jeszcze.

o tak. dziś dużo będzie.

bo Ludzie czasem piszą.

a potem się dzielą.

może właśnie dlatego, że wolność czują.

Ludziowi dziękuję dziś zatem

że w swej wolności

nie jest egoistą.

 

i wklejam.

Chodzą trochę bokiem i wiecznie ukrywają przed światem, kim dla siebie są. Nie mają jeszcze trzydziestu lat, albo niewiele więcej. Nie są ani brzydkie, ani ładne. Wciąż szukają, ale nie są szukane. Mają twardą skórę, choć zawsze marzyły, by mieć skórę jedwabną. Ciała ich są twarde, ulepione z brunatnej gliny. Spojrzenie ich z pozoru spokojne pełne jest szorstkich nacięć i sinych plam. Wystarczy się przyglądnąć, niewielu to robi.

Kobiety matki, bez dzieci, ale wciąż obarczone opieką nad pogubionym światem. Spokojne przystanie, ciepłe kąty. Od ust sobie odejmują, rezygnują z tego, co ich, by nie utracić poczucia bycia potrzebną. Już dawno odebrano im możliwość decydowania i kierowania swoim losem. Są dobrem wspólnym, własnością powszechną. Godzą się na to, z lęku, że gdy tylko zaczną myśleć o sobie – znikną. Gdy zapytać ich, czego pragną, powiedzą, że obecności drugiego człowieka, nawet jeśli wysysa on z nich resztki życiodajnych soków. Napędzane są istnieniem między ludźmi. Nie umieją jednak istnieć same w sobie. Wstydzą się bólu i smutku, który noszą. Przeraża je myśl o tym, że mogły by o coś poprosić, że mogą nagle zacząć potrzebować. Wolą dawać, to jest bezpieczniejsze – pozwala nie myśleć o braku, działać machinalnie.

Pokusa egoizmu bywa jednak chwilami zbyt wielka. Pozwalają sobie wtedy na kilka chwil samotności. Samotności nienawidzą – przypomina im tylko tym, czego nie mają dla siebie. Samotność jest dla nich jedyną ucieczką, przed uwiązaniem do człowieka.

Najbardziej boją się tego, że tak już będzie zawsze.

 

i nie mówcie, że to smutne.

bo jak już się człowiek podzielił

z człowiekiem.

to jest to otwieranie.

a ono zawsze jest dobre.

 

 

Zwykły wpis
Uncategorized

taki tam garnek.

można mieć śmiałość

stwierdzić iż

głowa jest naczyniem pojemnym.

okrutnie.

zdecydowanie za wiele

można w niej zmieścić.

dobrze,

że poza złością.

mieści się w niej

także nadzieja.

 

idzie wiosna.

nowe idzie.

warto wpuścić.

Zwykły wpis
Uncategorized

będę Ci naprędce strugał łódki z kory

bo jeśli Człowiek to tylko w kontekście

spraw byłych i przyszłych

spojrzeń, dotyku, dźwięku, zapachu

ubrań, kolczyków, butów, pasków

słów, przykrości, ironii, kłamstw, radości

obecności, samotności, cichości, namolności

bo jeśli Człowiek to tylko w kontekście

ja – ty – on – ona – ono.

bo jeśli chcesz Człowieka

to musisz wziąć kontekst.

a potem można płynąć

łódką naprędce wystruganą z kory.

albo pozwolić sobą wirować

bo można już zaufać.

 

p.s. wiem, że brak Wam wybuchów radości.

spokojnie, J. twierdzi, że wiosna w drodze.

 

 

 

 

Zwykły wpis
Uncategorized

danie jednogarnkowe.

dużo i na raz

bo taki to czas.

bo stan spokoju

wywołać może

stan radości euforycznej.

i nadal być stanem spokoju.

może.

bo jest pięknie.

bo po ulicach chodzą ludzie

Buki o kroku pingwina

i jakby lepiej im w tej wspólnej niedoli.

bo wspólne zamarzanie.

 

bo powietrze

zamienia się

w miliony złotych drobin.

a człowiek się śmieje.

tak na ulicy

i na głos!

 

bo yerba na podłodze.

bo tęsknota za człowiekiem.

bo stan gotowości.

bo dzieci.

bo święto.

bo sens.

 

bo wreszcie śmierć.

ona zdecydowanie nie udaje, że jest inaczej, niż jest.

z nieśmiałością….

 

Duszę się miewa.

Nikt nie ma jej bez przerwy

i na zawsze.

 

Dzień za dniem, 

rok za rokiem

może bez niej minąć.

 

Czasem tylko w zachwytach

i lękach dzieciństwa

zagnieżdża się na dłużej.

Czasem tylko w zdziwieniu, 

że jesteśmy starzy.

 

Rzadko nam asystuje

podczas zajęć żmudnych, 

jak przesuwanie mebli, 

dźwiganie walizek

czy przemierzanie drogi w ciasnych butach.

 

Przy wypełnianiu ankiet

i siekaniu mięsa

z reguły ma wychodne.

 

Na tysiąc naszych rozmów

uczestniczy w jednej, 

a i to niekoniecznie, 

bo woli milczenie.

 

Kiedy ciało zaczyna nas boleć i boleć,

cichcem schodzi z dyżuru.

 

Jest wybredna:

niechętnie widzi nas w tłumie,

mierzi ją nasza walka o byle przewagę

i terkot interesów.

 

Radość i smutek

to nie są dla niej dwa różne uczucia.

Tylko w ich połączeniu 

jest przy nas obecna.

 

Możemy na nią liczyć, 

kiedy niczego nie jesteśmy pewni,

a wszystkiego ciekawi

 

Z przedmiotów materialnych

lubi zegary z wahadłem

i lustra, które pracują gorliwie,

nawet gdy nikt nie patrzy.

 

Nie mówi skąd przybywa

i kiedy znów nam zniknie, 

ale wyraźnie czeka na takie pytania.

 

Wygląda na to,

że tak jak ona nam,

również i my

jesteśmy jej na coś potrzebni.

 

„Trochę o duszy”

 

Dobrego Nieba Pani W.

 

 

Zwykły wpis