Uncategorized

Marzy mi się…

Marzy mi się taki dzień, kiedy staniemy wobec siebie ubożsi

w przekonanie, że mamy odpowiedzi,

że wiemy po co, dokąd i dlaczego

ubożsi w przekonanie, że to ten drugi

musi się mylić,

w pewność, że wiemy, co będzie jutro

że znamy porządek rzeczy i hierarchię świata.

Marzy mi się taki dzień, gdy rządzący

ubożsi będą w nieomylność niedostępną rządzonym,

dzień, kiedy matki najpierw zapytają,

zanim stwierdzą, co najlepsze jest dla ich dzieci.

Marzy mi się taki dzień, kiedy ubożsi będziemy w wiedzę

jak naprawić świat, komu pomóc

i dlaczego,

ubożsi w przekonanie, że wiemy skąd zło i po co ta wojna.

Marzy mi się dzień, kiedy ubożsi będziemy w samych siebie,

w „ja” dążące do doskonałości, a nawet

w miłość

bo z tego braku będziemy musieli zacząć dawać

z niczego.

Marzy mi się taki dzień, kiedy ubożsi staniemy się w poczucie,

że nam się udało

i że nam naprawdę się należy.

Marzy mi się taki dzień.

I ten moment, kiedy o to wszystko pomniejszeni

staniemy wobec Tego, kto dla nas jest ubogim

I jeszcze raz popatrzymy Mu w oczy.

26800024

 

Dzięki Ci F. za święto nas wszystkich.

 

Reklamy
Zwykły wpis
Uncategorized

tam jest.

 

tęskniąc za przestrzenią pozbawioną dźwięków miasta.

uciekając pomiędzy huczące wiatrem drzewa.

wsłuchując się w drgania pajęczyny głębszych myśli,

rozsianej pod zachwytem,

pod tu i teraz i reakcją na sprawy bieżące

pod tym wszystkim co głośniejsze jest

niż łza rosy na pajęczej nitce.

jeśli delikatnie przyłożyć ucho…

(tak by nic nie porwać i nie ponaciągać)

jeśli niciom pozwolić drgać najdelikatniej…

jeśli nie pospieszać dźwięków, nie dyktować tempa….

jeśli jakimś cudem uda się tak…

 

to tam naprawdę jest Człowiek.

26810032.JPG

 

 

 

 

Zwykły wpis
Uncategorized

Zaczęło się.

Zaczęło się.

Odkurzanie parasoli deszczem,

Znajdowanie wczesną wiosną wciśniętych w kieszeń dziesięciozłotówek

(zazwyczaj idealnie w chwili, kiedy już bardzo ich brakuje),

I dosuszanie ubrań w temperaturze trzydzieści sześć i sześć,

Bo przy skórze przecież jest najcieplej.

Nagle herbata smakuje lepiej od wina.

Nie ma już biletów na kolejny lot

I nie trzeba się obawiać, że nie będzie jak zadzwonić,

Owijając słowa o tęsknocie w opowieści o dalekich krajach.

Jedyne, co trzeba to na nowo zamieszkać.

Zostawić ślad mokrych stóp na podłodze

Porozrzucać zdjęcia.

Odnaleźć kilka uczuć, które schowały się z obawy, że nie będzie powrotu.

(Para z czajnika miesza się z powietrzem

Złowieszczo sugerując, że to może być niełatwe. )

IMG_20170826_144811

Mimo lat, które wystarczyć by mogły dla dwójki całkiem dojrzałych istot

Wciąż nie przestaje się pisać historia o Domu,

Codzienności coraz bardziej własnej i naszej,

O Człowieku, którego z każdym dniem odważniej

Zaczynam nazywać Sobą.

(Myślę o tych obrazach, które kiedyś były dążeniem

O dzisiejszej świadomości powstrzymanych pragnień

I zgodzie na przyjęcie dobroci mimo braku czegokolwiek w zamian.)

Zaczęło się.

Dni zwykłe i proste

Moje Ja i Twoje Ja, wciąż odkrywane na nowo.

I uczenie się, że My, choć ma tylko dwie litery

Pomieścić może oboje.

IMG_20170824_183445

 

 

 

 

 

 

 

 

Zwykły wpis
Uncategorized

Stanął przede mną.

IMG_20170718_172440

Dom

stanął przede mną ścianą swoją wielką

i swoimi ponad stu laty

i zamieszkał we mnie;

niespecjalnie pytając, czy aby na pewno

pasuje do marzeń.

Przestrzeń swą rozpostarł

i szum traw za stodołą i chłód wieczoru

idący od rzeki.

Stanął ten DOM

biorąc sobie za kompana drugiego człowieka.

Od samego początku nie do końca mój

by przypadkiem nie zapomnieć,

że dom jest od tego, aby się nim dzielić.

IMG_20170806_093157

 

IMG_20170811_150038

 

Nie czekał długo.

Rozkochał w sobie mineszkańców

Tych najmniej oczywistych,

dla których dach jest znaczącą odmianą.

S. oczyścił rury, woda płynie, wszystko gra.

B. jeszcze przed śniadaniem pozamiatał korytarze,

umył podłogi, bo nie lubi jak brudno.

Trzeci natargał wody, bo te pomidory tutaj

to trzeba podlać, cebula za płytko jest, no byłby szczypiorek

ale wypada, a tam jeszcze znalazłem pietruszka w chwastach

to powyrywałem.

Mamy dom

stodołę

i chlewnie.

IMG_20170806_112338

 

Stanął przede mną Dom

Bo znów chciał mieć Serce.

 

 

Zwykły wpis
Uncategorized

Już.

IMG_20170629_201628.jpg

Upłynnić słowa i myśli

Pootwierać skrzynie pełne pochowanych wzruszeń

Dać się zawładnąć gęstej zieleni

Soczystym liściom pożeranym przez tłuste gąsienice

Tłuste jak gęste jest pragnienie spełnienia.

Wpuścić światło w zakurzone kąty

Zakrzyknąć

Odetchnąć

Zapłakać

Ulecieć wolnością podniebnych stworzeń.

Kochać tak by czuć dotyk palców na otwartym sercu

Wołać

Słyszeć

Chłonąć.

Przekraczać granice wszystkiego co znane.

Bać się

Nie bać się

Bać. Nie.

Wiedzieć.

Nie czekać.

Już.

IMG_20170624_145128_1

 

 

Zwykły wpis
Uncategorized

Gapiłam się na morze. 

Z morzem i falami każdy jest jakoś po swojemu. Jeden będzie parł, przebijając pianę i pędzace wzniesienia. Inny będzie lekko w miejscu podskakiwal, gdy tylko woda podniesie się do jego piersi. Inny jeszcze stał będzie nieruchomo, próbując nie dać się poruszyć. Są i tacy, którzy na każdą fale szukać będą innego sposobu. Wobec jednej odwrócą się plecami, z następną spróbują wejść w krótkotrwały romans dając się unieść na jej grzbiecie, w kolejną wynikać będą głęboko, jakby chcieli poczuć siłę płynąca z jej wnętrza. Ostatni spoglądać będą z daleka, do swych stóp dopuszczą tylko mgliste, delikatnie toczące się wspomnienie jeszcze żywego przed chwilą,  dwumetrowego wodnego muru. 

Wszyscy oni stają wobec tej samej wzburzonej wody, niezależnej i silnej. A ona, jak najprzebieglejsza z kobiet,  o sercu, które za niegdysiejsze rany w dwójnasób odpłaca się obojętnością – wszystkich jednakowo wyrzuca na brzeg, ludzi i łodzie, muszle i piach. 

W nieustępliwości  swojej morze jest jak stara kobieta, najmądrzejsza z mądrych. Nie dając sobą zawładnąć, wciąż karmi łowiących, przenosi podróżujących i chroni przed suszą setki żyjących stworzeń. Ogromne jest jej niedostępne kamienne serce. 

Wobec morza i fal nie pozostaje nic innego, jak być z nimi po swojemu. Swoją znaleźć wobec siły drogę i swój z nią język,  w zgodzie na to, że może być 

ciszą. 

Zwykły wpis
Uncategorized

wczoraj i dziś i spokój.

Świętowane i pisane było i dziękowane i planowane po cichu.

A teraz pakowane są dni przeszłe.

Znów z miejsca, chwilowo w nie-miejsce na czas bycia w innym miejscu.

Przenoszenie znów tych samych zbiorników pamięci.

Im dalej w czasie, tym bardziej część wspomnień

nabiera charakteru przedmiotu.

Żwawo tętni w zamian to, co tu i teraz.

Ile centymetrów sześciennych ma „trochę tęsknię”.

I jak to zrobić, żeby Miłość,

która nie mieści się w głowie

zmieścić w plecaku, kieszeniach, w sobie….

Po 34 latach Dziadek pisał:

„Miłość nasza, stale, coraz żywiej wydaje się jaśniejąca…”

Darze miłości bądź najcierpliwszy.

Czasie bądź względny. Podróżo bądź wielka.

Nadziejo, wierności i siło. Wy po prostu bądźcie.

A w głowie niech trwa spokój popołudniowego oddechu.

2017-04-20 09.34.51 1.jpg

I radość. Kochania.

 

Zwykły wpis